Załoga G

Kładąc dzisiaj córki do snu i patrząc na ich malutkie twarzyczki, jakoś dobitnie trafił do mnie fakt, że to ja jestem dla nich głównym filarem bezpieczeństwa. To mój widok sprawia, że przestają się bać, a chcą zaufać. Niesamowite. A ciągle mi się wydaje, że jestem taka rozedrgana i fundament ochrony mam z piasku, a nie betonu. A jednak…
Chyba po prostu każdy z nas na kimś polega, nawet jeśli jest to transakcja wymienna i energia toczy się tylko między dwojgiem ludzi, to jednak ciągle płynie, a nie tkwi gdzieś w naszych trzewiach.
Nie jesteś sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Masz załogę, więc zaufaj i się czasem na niej wesprzyj, ok?

Komentarze

komentarzy