X godzin snu

Albo kiedy już naprawdę długo leżę w ciemności i nie mogę zasnąć, to wyobrażam sobie oddech jako linię – bez początku i bez końca. Przy każdym wdechu i wydechu nadaję jej inny kształt. Czasem zapisuję nią słowa, czasem rysuję kształty, czasem robi się abstrakcyjnie, ale zawsze równolegle do świata realnego; nawet nie w jego odbiciu, jeszcze gdzieś indziej, jeszcze… Bywa, że bardzo boję się zasnąć, bo przeraża mnie brak epilog do snu i w ten sposób toczę to ciężkie, nocne koło pod górę, którą każdego wieczoru sama sobie usypuję. (Nie) mogę spać i (nie) chcę spać.

Komentarze

komentarzy