W moim macierzyństwie

W moim macierzyństwie… ciężkie jest to, że funkcjonuję z dwoma różnymi, wyjątkowymi temperamentami moich córek. Ja ich nie wybrałam, tak jak wybiera się partnera, wiecie? To one, jakimś cudem, wybrały mnie; przez co każdy dzień to dla mnie walka o relację w tym naszym babskim trójkącie.
Mnie samej daleko do jakiegokolwiek kształtu; mam wrażenie, że rozlewam się jak ciecz bez określającego mnie naczynia, rozpryskuję się o zimną podłogę i ochlapuję swoje dzieci kawałkami siebie, ale wcale nie wiem czy to dobrze. Może wolałabym żeby pozostały suche?
Być mamą to jakby ciągle się o coś martwić.

Komentarze

komentarzy