Tik-tok

Z okazji nieuchronnie nadciągającego nowego, Nina poprosiła o zegarek. Nic nadzwyczajnego: bez kompasu, noża i mikrofalówki; prosty przyrząd odmierzający czas.
Sama nie wiem, ale chyba jest coś namacalnie podniosłego w takich momentach. Jakbym stojąc przy szklanej, sklepowej witrynie, patrząc na odbijającą się w niej, podekscytowaną twarz Córki, wlewała w te wszystkie zegarki odwagę, nadzieję i obietnicę, czekając aż wybierze ten, który na nią czekał.

Dostała analoga w pakiecie z rodzicielską pewnością.
Nosi z dumą. Wyznacza rytm dnia, ciągle zdradzając godzinę; w kantorze codzienności zamieniając czas na słowa.

Chyba nagle… przybyło Jej parę chwil.

Komentarze

komentarzy