#tata

Jakie to dziwne i fascynujące, że patrzę na zdjęcie śpiącego chłopca i już wiem, że kiedyś to on będzie patrzył na mnie i moje rodzeństwo; zabierze nas na wycieczkę rowerową, siostra wpakuje nogę między szprychy i będzie musiał nieść ją na rękach, a rower rzucić na trawę przy torach; pójdziemy na spacer i zerwie się taka burza, że schowa nas w kościelnej zakrystii; wsadzi do pożyczonego samochodu i zawiezie daleko mówiąc, że przecież wszystkie drogi prowadzą do domu, ale auto zepsuje się gdzieś pośrodku nieznanego i będzie musiał prosić o pożyczenie telefonu pewną panią z najbliższego domu; będzie budził codziennie rano lekkim muśnięciem dłoni o policzek, żeby zawieźć mnie do szkoły żółtym maluchem; pokaże, że tak naprawdę wystarczy, że umiesz w przytulanie; będzie podwoził mnie pod dom chłopaka, który później zostanie moim mężem; rozpłacze się na moim ślubie i pod ołtarzem będzie trzymał mnie za rękę trochę zbyt mocno; wzruszy się, gdy zobaczy mnie w szpitalu z dzieckiem przy piersi.

Patrzę na chłopca zamkniętego w starej fotografii. Chłopca, który dopiero ma to wszystko mieć. A ja już co nieco wiem, bo trochę już tam jestem, gdzieś między okiem, a powieką.
Patrzę i chcę mu tylko szepnąć do zaspanej główki, że to co wybrał było dobre.
Ta droga była dobra,
bo stał się on.

Komentarze

komentarzy