Takie momenty

Droga na plac zabaw uraczyła nas dzisiaj martwą ptaszyną. Ta z kolei dała Ninie pretekst do wypuszczenia w przestrzeń trudnych pytań:
– Mamuś, czy śmierć jest dobra?
– Wydaje mi się, że nie jest ani dobra, ani zła. Po prostu jest.
– Bo wiesz… – zamyśliła się – jak sobie pomyślę, że nic na nią nie poradzimy, to wydaje mi się, że jesteśmy nikim, ale nie tak naprawdę.
– Nikim, a jednak kimś najważniejszym? Chyba rozumiem.
– Tak. I jeszcze… smutne jest to, że mogłabym już nigdy nie iść z tobą na spacer.
– Tego nie wiemy. Może już zawsze będziemy razem spacerować? – uśmiechnęłam się; trochę z powodu dziecięcych wniosków, ale najbardziej na myśl o wiecznej, wspólnej wędrówce.

Kilka chwil po naszej długiej i intensywnej rozmowie o przemijaniu, gdy dziewczynki, śmiejąc się w głos, szturmowały miejską fontannę, Nina podbiegła do mnie i zapytała:
– Mamuś, czy to może być życie? To, że teraz się cieszę?
– Tak, to jest życie, kochanie! – roześmiałam się, chociaż w gardle poczułam wzruszenie, a na plecach dreszcze.
– W takim razie kocham życie! – odkrzyknęła, biegnąc z powrotem do siostry.

Komentarze

komentarzy