Subiektywne szczęście

Musisz czuć sens życia żeby żyć. I to jest bez sensu, że nie możesz przeżyć w bezsensie, wiem, ale i przymusza Cię do obrania drogi… lepszej niż gorszej, a może nawet takiej, która w prezencie daje to mityczne „szczęście”.

Szczęście jest konsekwencją. Skutkiem ubocznym. Subiektywnym uczuciem, na które tak naprawdę nie mamy wpływu: jeszcze nikt na siłę nie stał się szczęśliwy; jeszcze nikt się do tego nie zmusił; nikt tego skrupulatnie nie zaplanował.

Nie wiem czym tak naprawdę jest szczęście i nie mam takiej mocy, by decydować czy jest ono tylko kwestią wnętrza, z zupełnym wyłączeniem zewnętrza, czy na odwrót, a może zupełnie inaczej.
Powiem Ci tylko jedno: dopóki patrząc w mentalne lustro, w odbicie swojej osobowości, przeglądając się w nim każdego dnia, rozczesując swoje zalety i pudrując wady, będziesz widział/a ofiarę losu, życia, przeznaczenia i wszechrzeczy, to powiadam Ci, prędzej przestaną mnie wkurwiać barany na drogach z prawkiem z czipsów, niż Ty poczujesz choć krztynę szczęścia.
Odbierając sobie szansę na godność, niszczysz też szansę na choćby namiastkę szczęścia.

Mea culpa, ale tako rzekę ja.

Sponsorem dzisiejszej wypowiedzi jest słowo „szczęście”. 😃

Komentarze

komentarzy