Stempel

Wydaje mi się czasem, że nie ma we mnie nic człowieczego, znanego; że więcej drewna i słoi; że jestem wyświechtanym stemplem spoza starych paragrafów. Powinnam jeszcze zostawiać mocne ślady, umoczyć się w niebieskim atramencie i znaczyć wszystko, czego dotknę. Kap, kap, kap, niebiesko na ścianach, podłogach, oknach, drzewach, głowach, sercach. Tylko, że zamiast wyraźnej pieczęci, gdzieś się drewienko pogruchotało, coś w nim złamało, a tam to jeszcze wytarło. Chyba nie ma już tego samego obrazka i znanego napisu. Wybijam rytm nieznanych widoków. Nawet stemple bywają zmęczone.

Komentarze

komentarzy