Śpiąca Królewna

Jesteśmy więźniami subiektywnej interpretacji zdarzeń. Uwikłani w sieć wspomnień, każdą informację przepuszczamy przez sito opinii i poglądów. Próbujemy naginać rzeczywistość do granic absurdu, by wskoczyć na każdą, pojedynczą myśl drugiej osoby i wylecieć na jej plecach ku słowom. Chcemy wiedzieć dlaczego tak, a nie inaczej albo jeszcze zupełnie odwrotnie. W usta cywilizacji najchętniej włożylibyśmy knebel utkany z osobistych przekonań.

Ale to się nie wydarzy. Nigdy. Nawet własne dziecko ciężko jest wbić w mundurek naszej intymnej prze/yszłości. I dobrze – tak ma być. Nie zamkniemy ludziom ust, choćby ich zdanie bolało jak nóż wbity między łopatki, gdy my akurat chcieliśmy nim pokroić pieczarki na jutrzejsze wspólne śniadanie. Nie mamy i nie powinniśmy mieć na to wpływu. To tylko ułuda bezpieczeństwa, nierealna idea, po której najlepiej byłoby odbyć wartościową żałobę.

Rzeczywistość jest piękna właśnie dzięki swej różnorodności i odwiecznym balansie dobra i zła; oraz nie stanie się piękniejsza na siłę, pod naciskiem zdesperowanych umysłów. Życie czasem ukłuje, ale po to, by moment ulgi smakował jeszcze przyjemniej. Doceniamy dobro głównie dlatego, że przez wizjer w drzwiach widzimy jak na schodach przed domem czai się zło i już wiemy na co stać nieprzewidywalny los. Punktem odniesienia jest przeciwwaga danej sytuacji. Dzięki temu wiemy, co przed chwilą się stało. Utopii nie ma, nie istnieje; nasze decyzje, natomiast, są bardzo realne i dzieją się każdego dnia.

Idzie zima, a wielu z nas telewizor śnieży od lat. Zróbmy sobie emocjonalne zapasy, ale nie próbujmy dewastować całego królestwa tylko dlatego, że gdzieś tam, na ciemnym strychu, czarownica ukryła zatrute wrzeciono. Wszyscy przecież dobrze wiemy, że ostatecznie nawet przepotężny król z bajki nie uchronił Śpiącej Królewny przed światem.

Komentarze

komentarzy