Siusiak

Poszłamcijaostatnio do Rossmanna. A tam konfiguracja jest następująca: pierdy do ciała, pierdy do stóp, pierdy dla dzieci, a na przeciwko tego kiermaszu: gumki, żele nawilżające, nakładki wibrujące i inne akcesoria dla dorosłych.
Ja sesobie, proszę ja Was, kontemplowałam kaszki, gdy WTEM przyszła mama + dziecko, dokładnie to syn, lat bodajże ze siedem, no maaax osiem, ale tak myślę, że najpewniej to 89 miesięcy. Dzieciak ewidentnie niedawno nauczył się składać litery, bowiem cierpiał na syndrom czytania wszystkiego co znajdowało się w zasięgu jego wzroku. Przechadzał się obok mamy, gdy nagle łubudu, ram, pam, pam, przeczytał napis „DUREX”. Oł noł! 😱
Mamie się to nie spodobało, włączyła w głowie funkcję: zjebka. Srogo było, zatem czułam, że muszę wyjaśnić pani, że ta nazwa nic mu nie mówi, a nawet jeśli przeczytałby – o zgrozo! – pre zer wa ty wy! no to trudno, kobieetoo, błagam.
Nie zdążyłam jednak nic powiedzieć, bo zza antyperspirantów wyłoniła się mocno dojrzała, dystyngowana dama z bordową szminką oraz pięknym głosem, i rzekła:
– Uspokój się, pani, przecież dzieciak jeszcze nawet nie wie do czego mu naprawdę potrzebny siusiak.

Komentarze

komentarzy