Ser w brzegach

Kieedyśtam naszła mnie nieziemska ochota na pizzę z PizzaHut, taką mniammniam, z serkiem w brzegach. Panie, tak się napaliłam, że przy weekendzie wyzbierałam rodzinę i pojechaliśmy w prawie dwugodzinną trasę do najbliższej pizzerii PH, bowiem u nas na prowincji nie uznasz tejże.
Dotarłszy, zamówiwszy, czekawszy. Kelner stawia przede mną pizzę, zaczynam konsumpcję. Dochodzę do brzegu, okazuje się, że kurwamać bez sera, bo pani się pojebało przy odbieraniu zamówienia.
Ja pierdolę… dwie godziny jechałam, tydzień marzyłam… łzy mi już podeszły pod rzęsy, już prawie osmarałam pół stołu…
Co lepsze – pani kelnerka ogarnęła pomyłkę, więc podeszła do nas i rzecze:
– Zapomniałam, że pani chciała z serem w brzegach.
A ja, bo jestem wchujmiłąosobą, odpowiedziałam:
– W porządku, nic się nie stało.
Kurwa. A serce mi pękło na pół.

Przebij to!

Komentarze

komentarzy