Przedawkowałam gołe dupy

To, co chcę wylać dzisiaj, to mój smutek pomieszany z rozczarowaniem w związku z tym jak w dzisiejszych czasach gloryfikujemy seksualność. Nie ulega wątpliwości, że jest to ważna dziedzina życia, ale – i tu chyba zgodzimy się wszyscy – nie najważniejsza.
Przecież jesteśmy czymś więcej niż masą, co to jej chleba i igrzysk, prawda? Mamy głębokie przemyślenia, idee, wyższe uczucia, prawda? Potrafimy tworzyć oraz inwestować w relacje, za które warto – dosłownie i w przenośni – umierać i nie sprowadzamy siebie i innych tylko do roli gadżetu erotycznego, prawda?
Podążajmy za tym co gniecie nasze umysły, tuli serca i pieści duszę. Jesteśmy więcej i bardziej niż bezduszny seks oparty na technice z gazet i czysto fizycznej przyjemności. Wiem, że jesteśmy. Więc myślę sobie tylko, że… niech ta podnieta podnietami krążąca od jakiegoś czasu w debacie publicznej już się skończy; zanim zrobi się naprawdę niesmacznie.

Komentarze

komentarzy