Pluton

Pamiętam jeszcze ten poranek, kiedy W KOŃCU poczułam się wykluczona.

Wiecie, jak ten Pluton, co to kiedyś był planetą, aż tu nagle w 2006 roku stwierdzono, że nie, nie, nie, zaszła pomyłka.
On, biedny, pewnie jeszcze nawet o niczym nie wie, bo kosmiczna depesza, którą ma dostarczyć mu Kapitan Spock, jest (podobno) dopiero gdzieś w okolicach Jowisza, a że tam są najlepsze imprezy, to prędko stamtąd nie ruszą.

I ja właśnie jestem jak ten Pluton. Jeszcze mi się wydaje, że jestem potrzebna w naszym domowym Układzie Słonecznym, ale jednak te mniejsze planety już czasem mają mnie gdzieś i bawią się same.

Boże, jakie to wspaniałe.
High five, Pluto! Będzie dobrze!

Komentarze

komentarzy