Piętnaście minut

Kawa, wdech nosem, wydech ustami; piętnaście minut do wyjścia, a jednak kubek trzymam pewnie i nie szukam wzrokiem płaszcza. Zdążę jeszcze chwycić pióro i przepuścić przez siebie cały potok słów. Ucieszę się ze szklistych soczewek przy chłodnej szybie nad stertą książek i zmrużę oczy mocniej niż powinnam. Nadam dniu właściwy ton, bo nie mam nic więcej i chyba o tym wiem (teraz, już, jeszcze).

Piętnaście minut; dekadę temu nie zdążyłabym nawet nakremować dłoni na mróz, już biegłabym pod górę, po bruku, obok kapliczki i latarni ze zbitym kloszem.

Wybiera się jak się czuje czas. Wybiera się gdzie postawić kreskę na osi.

Komentarze

komentarzy