Nikogo nie ma

Dziewczę mniejniżdziesięcioletnie, mocno skupione, czekając na mamę, liczyło sobie radośnie wszystkie elementy chodnika pod jedną z nowosądeckich Żabek.
Zastałam ją na sto piątej kostce. Mój krok w jej stronę – sto sześć; kolejny – sto siedem. Nagle przestała i gwałtownie unosząc głowę w stronę sklepu, rzuciła rozgniewana:
– Sto siedem kostek… Sto siedem… A matki jak nie było, tak nie ma.

Komentarze

komentarzy