Moje wspomnienia vs Ich wspomnienia

To zabawne, że to samo wydarzenie dla jednego człowieka będzie bardzo miłym wspomnieniem, które z szerokim uśmiechem czeka sobie w głowie na wyciągnięcie w czasach zarazy, a dla drugiego nie będzie znaczyło zupełnie nic.

Na przykład wtedy, gdy masz 8 lat i oglądasz z kumplami wrestling, jedząc surowy makaron spaghetti i czujesz, że pomału przestajesz być dzieckiem. I masz rację, bo niedługo potem pierwszy raz zostajesz z trójką młodszego rodzeństwa sama w domu, a oni bezczelnie wkulają się w Twoją duszę, wciskając ten miękki przycisk „opiekuńczość” i uruchamiając dźwignię „odpowiedzialność”.
I tak już Ci zostaje.

Coś, co dla mnie okazało się być kluczowe, dla nich było jednym z wielu dni kolorowego dzieciństwa.

Ciekawe i zarazem lekko przerażające jest rozmyślanie o tym, jakie wspomnienia będą definiowały moje Córki w przyszłości.

Komentarze

komentarzy