Mgła

Mgła; już nie woda, jeszcze nie powietrze (jeszcze nie woda, już nie powietrze?). Gdzieś pomiędzy.
Albo może właśnie tylko kiedy woda z powietrzem, tak razem i koniec, kropka.

Z daleka nie widać co w środku, za to już w niej wiadome jest tylko to, co najbliżej. Wydaje się jakby falowała we mnie – jak wtedy, gdy stoję na moście, spoglądam na płynącą rzekę i mam wrażenie, że na chwilę życie zrobiło ze mnie marynarza, bo że kapitana, to wiadomo – poruszam się bez ruchu.

Lubię mgłę. Sfery spadają mi na ramiona, lekko osiadają na wysokości myśli i chociaż przez ułamek ogniwa mogę być jednym palcem w niebie.

Komentarze

komentarzy