Kaszka

Matkowizna wtórna jakim jest stan, kiedy wyjdziesz z pieluch, ale potem rodzisz drugie dziecko, przez niektórych zwana po prostu macierzyństwem, jest bardzo, ale to bardzo posranym stanem świadomości i umysłu; wżera się z mózg jak domestos w przełyk niedopilnowanych dzieci i wierzcie mi – nie bierze jeńców.
Pojechałamcija na myjnię wypucować samochód, a tam wiadomo: młoda kobieta na myjni zawsze jest sensacją dla okolicznych tirmenów, bo przecież to takie kurwa trudne umyć auto myjką i oczywiście potrzeba do tego faceta. No dobra wiem, że obczajali moje dolne zewnętrze dlatego nie omieszkałam wywalić soczystego faka, ze świeżym manikjurem, na pożegnanie.
Anyway, zanim włączyłam przedostatni progam, podszedł do mnie koleś od myjni, administrator, strażnik mokrego teksasu, szef! wybrać pieniądze z tegotego automatu. Myślę sobie, okej, nie spieszy mi się, bier pan i idź. Wziął hajs, ja wrzuciłam piątala żeby dokończyć szorowańsko, włączam woskowanie, a ten stoi. Ja leje, ten dalej ziora, zatrzymałam się zatem i pytam:
– Pomóc w czymś? Drobne panu na papierowe zamienić? Kantor polecić? – zapytałam, bowiem irytacja full opszyn madafaka.
– Nowy wosk mamy. Zapach inny. Czuje pani? – odpowiedział po chwili.
Prawie spłynęłam z żenady w tę kratę na odpływ szlamu z pojazdów, ale nichuja, zamiast dobrej riposty, mój mózg wystrzelił jak petarda na festynie parafialnym:
– No. Pachnie jak kaszka.

Komentarze

komentarzy