Dystraktor

Ze wszystkich umiejętności społecznych (?), jakie bozia mi dała, a jakie, siłą rzeczy, rozwinęłam odkąd jestem matką, za najbardziej szlachetną uważam tę, która odpowiada za zmianę kierunku przepływu myśli; trochę jakby odwracanie uwagi, ale bardziej.

Bliżej mi do ludzi, bo już wiem, dzięki lekcji jakiej codziennie udziela mi macierzyństwo, że nie chodzi o zapominanie, a o to by to, co kłuje odpowiednio oszlifować i z równą czułością, z jaką traktuje się przyjemne wspomnienia, ułożyć na brzegu pamięci.

Wydaje mi się, że w przypadku najmroczniejszych strachów, wszyscy startujemy z tego samego pasa, a ja coraz lepiej czuję się w roli dystraktora, tła, laleczki z saskiej porcelany, która pogłaska pomiętą duszyczkę i przypomni, że to dobrze, że życie nie jest gładką, prostą autostradą ani nawet, choćby stromymi, schodami.

To więcej.

Komentarze

komentarzy