Dwa w jednym

Niby jestem jedną osobą i jedną matką dla dwójki dzieci, a jednak jakby dwiema. Dla Niny byłam inną matką gdy była mniejsza; dla Kai jestem inną. Nie lepszą i nie gorszą – inną. Dla nich równocześnie staram się scalić te dwie osoby we mnie, ale jednak nie da się być ciągle taką samą. Dzisiaj się zastanawiam czy one są takie, a nie inne, bo miały mnie w różnych momentach mojego życia. I pewnie tak jest, co jest niesamowite, naprawdę niesamowite.
Kocham je tak samo mocno, a jednak nie jestem tą samą Gośką, z której czerpała roczna Nina. Jestem Gośką, z której czerpie roczna Kaja ORAZ sześcioletnia Nina. A zakładając, że pierwsze lata życia są dla więzi z dzieckiem kluczowe, to tym bardziej mieli mi mózg wizja dwóch matek w jednej osobie, które ukształtowały/kształtują dwie nowe Istoty. Dwa filary we mnie – drzewa, z których wyrasta reszta moich cech.
Niesamowite.

Komentarze

komentarzy