Czego życzę sobie (i wam)

Dziś 15 maja. Niedługo Dzień Matki, rocznica ślubu, kolejne urodziny. Przełom wiosna/lato ma dla mnie większą moc i jestem wtedy bardziej skłonna do podsumowań niż – tradycyjnie – w okolicach Nowego Roku.

Gdy myślę o tym, co mam dzisiaj w głowie i sercu, to wiem, że jest tego więcej niż kiedykolwiek myślałam, że mogę mieć. Ale gdy zastanawiam się nad tym, co mogłabym sobie życzyć, to do głowy przychodzi mi tylko jedno…

 

Czas

Chciałabym dostać Czas. Nie musiałby być ładnie zapakowany, taki zwyczajny, w czystych dłoniach podany, zdecydowanie by mnie zadowolił. Czuję, że ciągle mi go brakuje, ale nie dla innych – brakuje mi go dla siebie. I nie są to opóźnienia w dostawie na relacji mama – dzieci czy żona – mąż. To problemy z wagonem wypełnionym Czasem na linii ja – ja.

Nie potrzebuję go na perfumy, fiołki czy nawet na ciepłą kawę, bo o to, szczęśliwie, dba mój mąż, gdy ja sobie czasem, roztargniona, zapomnę. Chciałabym raczej częściej móc odnaleźć ten moment, kiedy Czas się jakby zatrzymuje, a ja wysiadam, rozglądam się po tym pięknym krajobrazie mojej wyobraźni i przypominam sobie o czym marzyłam, czego chciałam i dlaczego właściwie to zgubiłam. Potem wzięłabym duży wiklinowy kosz i pozbierałabym swoje pragnienia czując, że składam siebie na nowo.

A gdy już wypolerowałabym te swoje stare, zakurzone marzenia, to wcale nie układałabym ich za szklaną witrynką oczu i łez żeby później znów, nie daj Boże, żałować. Wzięłabym się za nie jak za sprawdzian z matematyki, jak za listę zakupów, realizując plany punkt po punkcie i wykreślając je po kolei tylko po to, by wpisać w ich miejsce coś nowego. A gdy już zawiesiłabym je na haczyku i przyozdobiła wspomnieniami, to pokazałabym je córkom, z nadzieją, że odnajdą w nich szczęście i odwagę.

 

To jest ważne, ja to czuję i wiem

Dlatego my, rodzice, jesteśmy sami dla siebie tak ważni. I nie ma w tym ani krzty egoizmu. Pozwolenie sobie na przeżywanie „siebie” daje naszym dzieciom ogromne możliwości. Sprawia, że studnia uczuć, emocji i wspomnień nigdy nie jest pusta, a co za tym idzie – jest z czego czerpać. Nikt z nas nie chciałby być pustym dołem, w którym niegdyś płynął wartki strumień tęsknot i pasji, ale przyszła susza i zabiła w nim to, co najpiękniejsze.

Podlewaj więc swoje marzenia, pielęgnuj w sobie to, co uważasz za najcudowniejsze. Po to, by później móc innym dać coś z siebie, pomóc wyhodować im fantazje, a tym samym ubogacać również siebie. I tak bez końca…

Komentarze

komentarzy