Ciało ze wsi

Myślę, że z moją facjatą może być coś nie teges. Ma ona bowiem taką dziwną właściwość, że przyciąga wszystkich zbłąkanych w okolicy. Obłąkanych czasem też, ale jednak 1:0 dla pogubionych.

Drogę z każdego punktu miasta do okolicznych wsi, miast i miasteczek, znam na pamięć; w głowie mam topografię Sącza, a przed wycieczką w nieznane rejony obczajam okolicę na Google Maps, bo to że ktoś mnie zaczepi jest pewniejsze niż to, że Zubilewicz rzuci żenującym tekstem na antenie.
Idąc chodnikiem po swoich rewirach i widząc ten przyciągający wzrok obcych, już wiem, że za moment padnie: „Przepraszam, którędy do Gorlic?”.
Gnam po Krakowie: „Excuse me, how can I get into the city centre?”.
Spaceruję po Skopje i słyszę pytanie o drogę na targowisko. Dobrze, że po angielsku, bo w sumie… wiedziałam gdzie to jest.

Moja twarz jest obywatelką świata.
A reszta to tylko prosta dziewczyna ze wsi, sorry.

Komentarze

komentarzy