Ciągle ja

Szybko się unoszę. Albo gorąco, albo wcale. Całe życie na pełnej piździe. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, ale czy ktokolwiek myśli o sobie w tych kategoriach? Po prostu jesteśmy. Każdy wyjątkowy i inny, a zarazem każdy jednakowo niesamowity.
W każdym razie… jeszcze mi się wydaje, że uratuję świat i ta myśl napawa mnie nadzieją. Wiecie, myślę sobie wtedy, że to, co robię ma realny wpływ na ogół. To pewnie tylko mrzonki, ale jednak dodają mi motywacji, wyjątkowości i animuszu. Nie żyłam jeszcze w innej rzeczywistości i trochę się boję, że kiedyś nadejdzie dzień, kiedy uznam, że nie świat, nie wszyscy i nie ratunek.
Czy będę umiała się wtedy odnaleźć? Czy to ciągle będę ja?

Komentarze

komentarzy