Archiwum kategorii: śnię

Sen I

Leżałam na nierównym asfalcie, a przed oczami, w odległości około dwudziestu centymetrów od mojej twarzy, wisiały dwie nieregularne plamy, na których ciemnym tle iskrzyło się setki albo tysiące srebrno-szarych drobinek. Łatki te po prostu przykleiły mi się do krajobrazu, dokładnie na zmiennej trajektorii mojego wzroku. Pocieranie oczu, intensywne mruganie, łzy bezsilności – wszystko na nic, bezczelnie przysłaniały mi kadr, którego strzępy wyłapywałam pokątnym skupieniem umysłu.

Wokół mnie zbiegało się coraz więcej ludzi próbujących podnieść mnie z ziemi. Bezskutecznie. Kobiecy głos zachęcał mnie do samodzielnego wstania ze środka skrzyżowania, czego pragnęłam z całych sił, ale nie potrafiłam zrobić.

Wezwano policję, która wyrwała mnie z kawałkiem ulicy, a potem taką zimną i obojętną zaniosła na dołek, bowiem nie godzi się zakłócać ruchu drogowego, a już na pewno nie swoim nieruchomym ciałem.

Na komendzie kazano mi wypełnić plik papierów, co też pospiesznie uczyniłam, kompletnie nie wiedząc gdzie, co, jak, dlaczego, kto i za ile. Kiedy weryfikowano moje pisemne zeznania, konfrontując je ze stanem quasi-rzeczywistym, okazało się, że niestety, ale raczej zostanę w więzieniu na zawsze.
– W rubrykę „gatunek” wpisała pani „aligator”… – rzucił mi w mordę policjant.
– Tak, a coś się nie zgadza? – zapytałam, konsekwentnie przyklejona na sztywno do resztek lepiszcza węlowodorowego.
– Owszem. Nasz gatunek to monogatory, pani Małgosiu.

Czyli, że dożywocie za upór i głupie pierdolenie.