Asertywnie

Ja to raczej z tych asertywnych jestem. To znaczy na tyle, że gdy ktoś mówi „ej, skoczmy z mostu na główkę, by sprawdzić czy przeżyjemy”, to ja odpowiadam, że „nie, nie, przecież już w zasadzie połowa października, woda na pewno jest zimna”. Niestety już nie na tyle, by odmówić ciasteczka do kawusi. Czyli jestem gdzieś pomiędzy.

Natomiast w nocy w ogóle nie jestem stanowcza, pewna siebie czy niezłomna. W nocy to ja zrobiłabym wszystko! Jestem wtedy jak pierdolony wiatr.

W s z y s t k o, kurwa, wszystko

dla chwili spokojnego snu!

Niestety głowa nie liczy się z moim wewnętrznym zdaniem.
A serce to już w ogóle.

Komentarze

komentarzy